Życie idzie pod górkę aby potem było z górki

sierpień 29, 2008

Tortilla

Do wykonania tego banalnego dania potrzebujemy (dla 4 osób): 4 placki tortilla (dostępne w supermarketach, odradzam firme Delecta “wraps”, bo są jest droga a placki są małe), 1 podwójną pierś z kurczaka, 1 dużego pomidora, 1 sałatę, pół cebuli, przyprawę do mięsa gyros, pierz, wegetę, ostrą paprykę i olej do smażenia. Dodatkowo potrzebować będziemy folii kuchennej i szczypiorku do zawiązania tortilli.

Najpierw kroimy mięso na małe kawałeczki, przyprawiamy i smażymy na oleju. Gdy pierś z kurczaka smazy się, kroimy pomidora i cebulę a następnie posypujemy pieprzem i wegetą ( lub solą). Salate rwiemy na małe kawałki. Gdy mięso nam się już upiecze, zostawiamy na patelni aby nie ostygło i przygrzewamy nasze tortille w kuchence mikrofalowej ok. 10 sekund, nie więcej. Wyciągamy placki, smarujemy sosem, na przyklad czosnkowym, nakladamy mięso i warzywa. Następnie zawijamy całość i dla zabezpieczenia przed rozwinięciem owijamy w folię kuchenną. Smacznego!

sierpień 10, 2008

“Ostatnie życzenie” – Andrzej Sapkowski

Zaszufladkowany do: Literatura — Tagi:, , , , , , , , — buzziaczek @ 7:05 pm

Książka ta wchodzi w cykl opowiadań o wiedźminie, jest pierwszą częścią z siedmiu. Wydałam na nią 35,90 zł. co świadczy o popularności autora gdyż takie książki zazwyczaj kosztują około 30zł. Nie czytałam wcześniej innych opowiadań tego autora ani innych ( nie wliczam “Włacy pierścieni”), więc nie mam jej do czego porównać. Moim zdaniem książka jest dobra aczkolwiek po tak znanym pisarzu spodziewałam się czegoś więcej. Czytając ją, przenosimy się w niej w świat pełen kikimor, strzyg, mantikor i innych wstrętnych, odrażających stworów, które oczywiście zabija wiedźmin. Wędruje on po świecie, walcząc za pieniądze z takimi właśnie potworami. Wiedźmin nie raz ryzykuje własne życie, ratując innych. Nie cieszy się on względną popularnością, więc często musi zmieniać miejsce swego pobytu. Poznaje wiele dziwnych stworzeń, niektóre nawet udaje mu się wyzwolić z rzuconych czarów. Pierwszy cykl kończy się opowieścią o jego ukochanej, której miłość zdobywa podstępem…

Moja ocena 3/5 – kwestia gustu.

Czekam na Wasze opinie.

sierpień 2, 2008

Gmina Krzeszowica ma wszystko w d…e.

Dokładniej urzędnicy. Otóż niektórzy nazywają tą gminę turystyczną czy tam rekreacyjną, zwał jak zwał. Pytam się dlaczego wszystkie walory turystyczne są w stanie krytycznym zagrażającym zdrowie przyjezdnym? Z tego co mi wiadomo miejscowości/gminy turystyczne przykładają dużą rolę w utrzymaniu atrakcji przyciągających do danego miejsca. Niestety pracownicy tej gminy robią wszystko na odwrót. Czytam na łamach „Przełomu” jak działkowicze toczą bój o swe ziemie. Dla niewtajemniczonych wyjaśnię pokrótce o co chodzi. Mianowicie tereny znajdujące się między Dworcem PKP w Krzeszowicach a drogą krajową numer 79. Obecnie na tym konkretnym terenie znajdują się ogródki działkowe a gmina upatrzyła sobie ten teren pod zabudowę nowoczesnego centrum. Oczywiście miejscówka niezła, tylko jest jedno ALE, działkowicze, którzy nie chcą opuścić starego miejsca i przenieść się na nowe, oddalone o 3.5 km. Prawie większość użytkowników tych ziem nie wyraża zgody na opuszczenie działek i w ten o to sposób zaczęła się wojna z działkowiczami. Poniekąd nie dziwie się tym ludziom, jednak to nie moja sprawa, ale nie lepiej zająć się czymś co istnieje? Zanim gmina upora się z tymi osobami i wybuduje to cudowne centrum biznesowe to dla niektórych obiektów turystycznych może być już za późno. Przejdźmy do faktów. Jako pierwszy problem opiszę tu Zamek Tęczyn, który jest w tragicznym stanie na dzień dzisiejszy. Po II wojnie światowej przeszedł w ręce skarbu Państwa a Gmina Krzeszowice ma się nim „opiekować”. Zobaczcie na zdjęciach w jaki sposób to robi:

Obecnie trochę ubyło tych śmieci, jest to efekt nie sprzątania a zarośnięcia trawami i samosiejkami. Od pewnego czasu rodzina Potockich, której został on odebrany upomina się o zwrot swoich włości, m.in. właśnie zamku. Tym właśnie też gmina tłumaczy brak działań ze swojej strony, że nie mogą tego wydzierżawić, że nie mają pieniędzy etc. Zostawmy sprawę własności a zajmijmy się tematem pieniędzy. Otóż gmina może nie mieć pieniędzy i również może nie chcieć wydawać na coś, co może stracić (Sąd orzeknie, że zamek powraca do Potockich),jest to jak najbardziej zrozumiałe. Jednak nie rozumiem jednej rzeczy dlaczego nie stara się o pieniądze od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego lub z Urzędu Marszałkowskiego. Na stronie www.ratujtenczyn.org.pl można znaleźć oficjalne pismo z urzędu potwierdzające brak żadnych starań o środki pieniężne na zabezpieczenie zamku. Od ministerstwa też się nie starali. Gmina tłumaczy się też, że na zamku bywały kiedyś prace konserwatorskie, nawet w tym roku zmieniono dach na wieży Nawojowej za 25 tysięcy, szkoda tylko, że ten bezcenny dach spadł po krótkim okresie czasu a po pracownikach nikt nie raczył posprzątać. Ciekawe czy jakby taki syf firma budowlana zostawiła na podwórku, któregoś z urzędników, też nie zostałoby to posprzątane? Na pewno nie! Kolejną rzeczą jest sprzątanie zamku. Grupa miłośników tego obiektu wyraziła chęć posprzątania go i usunięcia samosiejek. Zorganizowali się, wysłali pismo do urzędu, prosząc o zgodę i nadzór nad pracami, ale NIE! Pewnie jakiś urzędniczek pobrudziłby sobie garniturek! Ja rozumiem, że nikt tam nie może sam wejść i robić co mu się podoba, ale chyba z kimś kto by te prace nadzorował to już tak? Straż pożarna posprzątała tam 4 lipca, przy okazji ćwiczeń. Niegdyś tętniący życiem zamek, nazywany „Małym Wawelem”, został miejscem do ćwiczeń straży pożarnej. Budujący ten zamek, chyba nie spodziewali się takiego finału a będzie już tylko gorzej. Nigdy tu też nie zostały przeprowadzone, żadne prace archeologiczne, więc nawet nie wiemy jakie skarby kryją się pod ziemią…

Następnym przykładem jest staw Wroński w Tenczynku. Może nie cieszył on się dobrą sławą, ale od pewnego czasu znalazło się kilka osób mających pomysł za zagospodarowanie tego terenu Otóż zarybiono go i stał się miejscem, które w przyszłości przy dobrym zarządzaniu byłoby kolejną atrakcją gminy. Zaczęło się nim zajmować Koło Wędkarskie z Tenczynka i znów nie gmina! W kwietniu zauważono, że ze stawu zaczęła wyciekać woda. Zainterweniowano. Urzędasy przyjechały, posprawdzały i nic nie zrobiły. Dziwi to kogoś? Mnie nie. Kolejny raz znaleźli się chętni aby załatać dziurę i naprawić wszystko. Niestety nie dostali zgody i zaczęła się walka o ryby. Jak podaje Przełom, około 200 kilogramów ryb pokradli ludzie. Wszędzie trzeba się użerać nie dość, że z urzędnikami to jeszcze z hołotą. Ręce opadają.

Blog na WordPress.com.