Życie idzie pod górkę aby potem było z górki

listopad 20, 2008

Moje podróże (przyszłe)

Zaszufladkowany do: O mnie — Tagi: — buzziaczek @ 4:28 pm

Dawno nic nie pisałam, więc coś skrobnę szybko. Dziś podzielę się z moimi czytelnikami, miejscami na świecie, które chciałabym zoabczyć. Szczerze mówiąc, to marzę z zjechaniu całego świata ale na to mi chyba życia nie starczy… Jednak mam liste miejsc, które choćby się waliło i paliło to i tak tam dotrę :) Oto one:

1. Peru – Machu Picchu

2. Meksyk – półwesep Jukatan

3. Zdobyć Kilimandżaro i Mount Everest

4. Australia

5. Egipt

6. Kenia

7. Malezja

8. Tahiti

9. Chiny

10. Japonia

11. Izrael i Jordania

12. Zjednoczone Emiraty Arabskie

13. USA – przede wszystkim Nowy York!

Jeśli starczy czasu i pieniędzy:D a sądzę, że tak, to odwiedzę resztę popularnych miejsc, jak: Zaczynając od Ameryki Północnej – Kanada, Kuba, Kostaryka, Bahamy, Wenezuela, Brazylia, Islandia, Madera, Włochy, Szwajcaria, Belgia, Holandia, Wielka Brytania, Chorwacja, Rosja, Ukraina, Gracja, Turcja, Tunezja, Maroko, Senegal, Tanzania, Madagaskar, RPA, Indie, Nepal, Tajlandia, Wietnam, Korea Południowa, Nowa Zelandia, kończąc na wyspach Fidżi.

Nie muszę chyba wspominać, że dodatkowo całą Polskę chciałabym zobaczyć, bo również wzbusza zachwyt i jest piękna. W końcu to mój ojczysty kraj! :)

A Wy gdzie chcielibyście pojechać, co zobaczyć?

wrzesień 14, 2008

Wkońcu ruszyła moja strona internetowa :)

Po wielu zmaganiach z Jooml’ą nareszcie powstała moja ukochana strona www. Trochę nad nią spędziłam czasu jak i mój narzeczony, ale po wielu trudach została uruchomiona. Co prawda nie ma komentarzy i galerii, bo jakoś nie chce nam to wyjść, reszta działa bez zarzutów. Moja witryna dotyczy wycieczek głównie po Polsce, ale niewykluczone, że z czasem wrzucę kilka relacji z moich podróży zagranicznych. Jednak jako, że promuję krajoznawstwo będę opisywać głównie nasze polskie jakże piękne zakątki. Jak już wcześniej wspominałam lubię odwiedzać różne ciekawe miejsca, więc dlaczego nie podzielić się moimi wrażeniami z innymi, może dla kogoś będą inspiracją do podróży? Na razie nie jeżdżę zbyt często, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku się to zmieni. Póki co będę dzieliła się z moimi czytelnikami tym co zwiedziłam.

Na stronie znajdziecie też kilka informacji o zamku Tęczyn w Rudnie. Trochę materiałów, dowiecie się co tam akurat się dzieje, kto się nim zajmuje i jak. Gdy doczekam się galerii umieszczę kilka fotek tego wspaniałego obiektu.

Dodatkowo na mojej stronie znajdziecie forum, sondę, mapki dojazdowe do każdego opisanego miejsca, możliwość ocenia poszczególnych artykułów. Oto adres: www.buszujpokraju.pl

wrzesień 1, 2008

Nadciąga polska złota jesień…

Zaszufladkowany do: O mnie — Tagi:, , , , , , , , — buzziaczek @ 6:18 pm

Dziś pierwszy września i zarazem pierwszy dzień w szkole. Ja mam jeszcze miesiąc wolnego, ale czasem mam ochotę wrócić się do liceum lub do podstawówki… to jednak niemożliwe, trzeba żyć dalej i cieszyć tym co mamy. A mamy zbliżająca się jesień a razem z nią zbiory, lasy zmieniające kolory z zielonych na złote. W nich możemy znaleźć jagody, jeżyny mnóstwo grzybów.

Wystarczy wyjść z domu (lub pojechać na rowerze) wejść do lasu i od razu poczujemy się lepiej. Las oprócz swoich “owoców” proponuje nam spokój, świeże i czyste powietrze, swój zapach oraz piękne widoki. Należy uważać aby nie zebrać trujących grzybów, bo taka wycieczka może się źle dla nas skończyć. Po powrocie do domu możemy przyrządzić sobie pyszną jajecznicę z grzybami lub ugotować zupę. Niektórzy także marynują, ale ja takich grzybków nie lubię i wolę ususzyć i w zimie cieszyć się zupą. U mnie w lesie nie rosną kurki ani rydze, ale polecam kupić i usmażyć je na maśle, pycha!

Jesień to nie tylko dzieci wracające do szkoły i wycieczki po lesie. W tym miesiącu zaczynają się zbiory, tego co zrodziła  nam nasza matka natura. Ja nie mogę się pochwalić zbyt wielkimi plonami, mamy tylko mały ogródek obok domu. W tym roku obrodziły nam dynie, do wyboru wielkie albo malutkie. Mogą sluzyć jako ozdoba ogrodu czy też wnetrza domu lub możemy ugotować zupę i ususzyć nasiona. Ja za kilka dni przymierzam się do zrobienia zupy, dam przepis i zdjęcia na bloga.

sierpień 2, 2008

Gmina Krzeszowica ma wszystko w d…e.

Dokładniej urzędnicy. Otóż niektórzy nazywają tą gminę turystyczną czy tam rekreacyjną, zwał jak zwał. Pytam się dlaczego wszystkie walory turystyczne są w stanie krytycznym zagrażającym zdrowie przyjezdnym? Z tego co mi wiadomo miejscowości/gminy turystyczne przykładają dużą rolę w utrzymaniu atrakcji przyciągających do danego miejsca. Niestety pracownicy tej gminy robią wszystko na odwrót. Czytam na łamach „Przełomu” jak działkowicze toczą bój o swe ziemie. Dla niewtajemniczonych wyjaśnię pokrótce o co chodzi. Mianowicie tereny znajdujące się między Dworcem PKP w Krzeszowicach a drogą krajową numer 79. Obecnie na tym konkretnym terenie znajdują się ogródki działkowe a gmina upatrzyła sobie ten teren pod zabudowę nowoczesnego centrum. Oczywiście miejscówka niezła, tylko jest jedno ALE, działkowicze, którzy nie chcą opuścić starego miejsca i przenieść się na nowe, oddalone o 3.5 km. Prawie większość użytkowników tych ziem nie wyraża zgody na opuszczenie działek i w ten o to sposób zaczęła się wojna z działkowiczami. Poniekąd nie dziwie się tym ludziom, jednak to nie moja sprawa, ale nie lepiej zająć się czymś co istnieje? Zanim gmina upora się z tymi osobami i wybuduje to cudowne centrum biznesowe to dla niektórych obiektów turystycznych może być już za późno. Przejdźmy do faktów. Jako pierwszy problem opiszę tu Zamek Tęczyn, który jest w tragicznym stanie na dzień dzisiejszy. Po II wojnie światowej przeszedł w ręce skarbu Państwa a Gmina Krzeszowice ma się nim „opiekować”. Zobaczcie na zdjęciach w jaki sposób to robi:

Obecnie trochę ubyło tych śmieci, jest to efekt nie sprzątania a zarośnięcia trawami i samosiejkami. Od pewnego czasu rodzina Potockich, której został on odebrany upomina się o zwrot swoich włości, m.in. właśnie zamku. Tym właśnie też gmina tłumaczy brak działań ze swojej strony, że nie mogą tego wydzierżawić, że nie mają pieniędzy etc. Zostawmy sprawę własności a zajmijmy się tematem pieniędzy. Otóż gmina może nie mieć pieniędzy i również może nie chcieć wydawać na coś, co może stracić (Sąd orzeknie, że zamek powraca do Potockich),jest to jak najbardziej zrozumiałe. Jednak nie rozumiem jednej rzeczy dlaczego nie stara się o pieniądze od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego lub z Urzędu Marszałkowskiego. Na stronie www.ratujtenczyn.org.pl można znaleźć oficjalne pismo z urzędu potwierdzające brak żadnych starań o środki pieniężne na zabezpieczenie zamku. Od ministerstwa też się nie starali. Gmina tłumaczy się też, że na zamku bywały kiedyś prace konserwatorskie, nawet w tym roku zmieniono dach na wieży Nawojowej za 25 tysięcy, szkoda tylko, że ten bezcenny dach spadł po krótkim okresie czasu a po pracownikach nikt nie raczył posprzątać. Ciekawe czy jakby taki syf firma budowlana zostawiła na podwórku, któregoś z urzędników, też nie zostałoby to posprzątane? Na pewno nie! Kolejną rzeczą jest sprzątanie zamku. Grupa miłośników tego obiektu wyraziła chęć posprzątania go i usunięcia samosiejek. Zorganizowali się, wysłali pismo do urzędu, prosząc o zgodę i nadzór nad pracami, ale NIE! Pewnie jakiś urzędniczek pobrudziłby sobie garniturek! Ja rozumiem, że nikt tam nie może sam wejść i robić co mu się podoba, ale chyba z kimś kto by te prace nadzorował to już tak? Straż pożarna posprzątała tam 4 lipca, przy okazji ćwiczeń. Niegdyś tętniący życiem zamek, nazywany „Małym Wawelem”, został miejscem do ćwiczeń straży pożarnej. Budujący ten zamek, chyba nie spodziewali się takiego finału a będzie już tylko gorzej. Nigdy tu też nie zostały przeprowadzone, żadne prace archeologiczne, więc nawet nie wiemy jakie skarby kryją się pod ziemią…

Następnym przykładem jest staw Wroński w Tenczynku. Może nie cieszył on się dobrą sławą, ale od pewnego czasu znalazło się kilka osób mających pomysł za zagospodarowanie tego terenu Otóż zarybiono go i stał się miejscem, które w przyszłości przy dobrym zarządzaniu byłoby kolejną atrakcją gminy. Zaczęło się nim zajmować Koło Wędkarskie z Tenczynka i znów nie gmina! W kwietniu zauważono, że ze stawu zaczęła wyciekać woda. Zainterweniowano. Urzędasy przyjechały, posprawdzały i nic nie zrobiły. Dziwi to kogoś? Mnie nie. Kolejny raz znaleźli się chętni aby załatać dziurę i naprawić wszystko. Niestety nie dostali zgody i zaczęła się walka o ryby. Jak podaje Przełom, około 200 kilogramów ryb pokradli ludzie. Wszędzie trzeba się użerać nie dość, że z urzędnikami to jeszcze z hołotą. Ręce opadają.

lipiec 10, 2008

Zazdrość to pierwszy stopień do piekła

Moja babcia miała 2 mężów, pierwszy niestety zginął po 2 tygodniach na wojnie. Gdy to się stało niektórzy mówili/sądzili, że chyba tak miało być, bowiem jej pierwszy mąż był chorobliwie zazdrosny. Tu pada pytanie czy z takim człowiekiem da się żyć? Ciągłe kłótnie, awantury, tysiące pytań, nieufność, zakazy itd. Gdzie są wyznaczone granice? Chyba każdy ma swoje… Gorsze od zazdrości może być tylko to, gdy Twój wybranek sam robi rzeczy, w których nie widzi nic złego ale Tobie zabrania lub ciągle robi afery. Zdarzają się tacy, niestety. Przykład: sam fotografuje dziewczyny lub nagrywa, potem wrzuca na komputer i sobie trzyma ale jeżeli jego dziewczynie ktoś złoży ofertę właśnie sesji zdjęciowej, wielkie afery. Jeszcze, żeby to jej była wina. W sumie czasem nie wiadomo o co te awantury, o to, że nie powiedziała w konkretnym czasie, czy o to, że dostała tą propozycję? Zresztą odpowiedniego momentu i tak nie ma, zawsze się jej dostanie. Tylko pytanie czemu? Dziewczyna ani nie przyjęła tej propozycji ani się z tym kolesiem nie widziała i więcej nie gadała. A tu chłopak nie dość, że zrobił zdjęcia ( nie sesje) to ma je na swoim komputerze i dalej się z nimi widuje. Coś tu chyba nie gra. Takich przykładów można mnożyć i mnożyć. Faceci zachowują się jak psy ogrodnika, sam nie zje ale drugiemu też nie da. Tu prośba do facetów o wytłumaczenie dlaczego? Jeżeli facet jest w pracy, to kobieta też ma siedzieć w domu tylko dlatego, że nasza połówka nie może nigdzie wyjść???

Moja propozycja dla zazdrosnych facetów, znajdźcie sobie okropnie brzydką dziewczynę, która nie ma żadnych znajomych i której nikt nic nie będzie proponował ani rozmawiał, będzie tylko Wasza. Rada dla dziewczyn? Chyba odpowiedniej nie ma. Gdy nie będziecie mu nic mówić ( to jest najlepsze rozwiązanie) a potem się coś wyda będzie afera ale w sumie i tak by była gdybyście powiedziały o jakimś zdarzeniu od razu. Inny sposób kasować smsy, e-maile lub wiadomości z komunikatorów internetowych? To jest chyba głupi pomysł, bo potem nie będzie ufał a tak jak coś będzie w komórce czy e-mailu zawsze sam może znaleźć a jak nie to jego problem J Tak naprawdę to nie ma dobrej rady, nie wiązać się z takim facetem. Można też unikać pewnych sytuacji, ale to co mamy z nikim płci przeciwnej nie rozmawiać? Jeżeli z kimś gadam to nie wiem co mi powie za 10 minut, czy zaproponuje sesję zdjęciową, seks, randkę? Szkoda, że nasze drugie połówki nie widzą tego, że odmówiłyśmy, nie przespałyśmy się z kimś, tylko to, że była jakaś propozycja czy rozmowa. Smutne to trochę, bo idąc tym tokiem to facet będzie zawsze zły niezależnie od tego co zrobimy. Najlepsze jest też to, że faceci są zazdrośni zazwyczaj nie o tego kogo trzeba. Są zazdrośni o naszych przyjaciół z dzieciństwa, kolegów z podstawówek, ale czy oni stanowią jakieś zagrożenie? Chyba nie. Tutaj mała rada dla facetów, pomyślcie o kogo możecie być naprawdę zazdrośni, może o kogoś, kogo o nic nie podejrzewacie? A może w ogóle nie musicie? Nie bylibyście przez to zdrowsi i Wasze partnerki?

czerwiec 26, 2008

Może kogoś obgadamy? xD

Zaszufladkowany do: O mnie — Tagi:, , , , , , , — buzziaczek @ 1:10 pm

Wczoraj tak sobie rozmawiałam z P. o przyjaźni, miłości, zdradzie etc. Weszliśmy na temat pewnej osoby, podobno dziewczyny, ale niektórzy mieli kiedyś pewne zastrzeżenia co do tego i po prostu mówili o niej babochłop. Jest to osoba, której niestety ewelucja mózgu zatrzymała się w pewnym momencie i jakby to ładnie napisać jest debilką. Za to jej nie możemy winić, bo cuż ona winna, że ma mały i głupi móżdżek. Jednak możemy mieć do niej pretensje za wygląd, charakter, postępowanie. Mianowicie to taki karzeł gruby z wylewającym się tłuszczem ze zbyt obisłych spodni i kusych bluzek. Cały świat był skazany na oglądanie jej ton tłuszczu a już przegięciem było zakładanie bikini! Gdyby jeszcze tak troche zgrubła to byłaby chyba kwadratowa:D No, dziewczyna ma pecha, 90% społeczeństwa jej nienawidzi i nie trawi, 5% ją toleruje a reszta można powiedzieć lubi, w tym jej rodzina i biedny mąż. Ktoś powie, ludzie są zazdrośni i dlatego jej nienawidzą, ale czego tu zazdrościć? Grubej dupy, brzydkiego ryja, totalnej glupoty, jedynie pieniędzy tatusia, które ratowały jej dupe wiele razy, na przykład w gimnazjum, liceum kiedy to chcieli ją wywalić, no ale jak można wywalić córkę sponsora. Na studiach już pieniążki nie pomogły i wyleciała z hukiem! Zresztą takie osoby jak ona kończą karierę no mojej uczelni zazwyczja na drugim roku. Chociaż są bystrzaki co mają dość po pierwszym semestrze :D Niestety ona jest tak głupia, że nawet nie umiała wykorzystać pieniędzy rodzinnych i musiała wyemigrować do Irlandii, niby do lepszego świata. Dobra niech jedzie i bardzo dobrze, przynajmniej nie musimy oglądać jej krzywego ryja na Woli, ale niech zostawi inne osoby w spokoju i nie namawia ich do wyjazdu. To, że jej się nie udała nie znaczy, że każdy jest tępy i sobie nie poradzi. Ona zawsze lubiła mieszać, dobierała znajomych i zmieniała ich jak chciała, niestety mnie to teź dopadło, więc mogę na jej temat duużo powiedzieć. Teraz została sama z mężem, już wszystkich do siebie zraziła, oczywiście są osoby naiwne, do których wystarczy, że się uśmiechnie i są na każde jej zawołanie. Ona jak coś chce to umie być miła, ale tylko na chwile, zazwyczja ma to jakiś podtekst, nigdy nie robi niczego bez ukrytych innych zamiarów. Jest niemiła, niesympatyczna, zazwyczaj, gdy wchodziła na imprezę robiła się cisza ( bo zazwyczaj wszyscy ją obgadywali) i już było wiadomo, że koniec fajnej zabawy. Zaczynało się dogadywanie “wrogom”, wysmiewanie etc. Na szczęście koszmar oglądania jej osoby mamy już za sobą, przynajmnie na jakiś czas. BTW, w Irlandii miałam kolegę, miałam, bo tam zginął, szkoda, że zamiast niego to nie była ona.

czerwiec 22, 2008

Nocne zabawy dużych dzieci

Wczorajszą sobotę postanowiłam spędzić bawiąc się w Krakowskich klubach. Nasza zabawa zaczęła się od picia wódki z tigerem, spritem lub żubrówki z sokiem porzeczkowym pod Galerią Krakowską – tzw. zaprawa aby nie zbankrutować w klubie. Postanowiliśmy, że następnym razem pijemy w domu hehe Niestety nie wypliśmy jednej małej flaszeczki wódki i  dużego tigera, więc zaryzykowaliśmy wniesienie trunków do knajpy. Niestety napój energetyczny wylądował w koszu. Bawiliśmy się w ‘Przychodni towarzyskiej” na Floriańskiej za 5zł wejście od osoby. W środku czekały na nas znajome, które zarezerwowały loże. Oczywiście nie obyło się bez ekscesów i jakaś niunia ( 1,60 w butach 10 cm, góra 19 lat) próbowała nam się wbić do loży razem ze znajomymi, ale wybrneliśmy a ona skończyła na ulicy xD Impreza na dobre zaczęła się po skończeniu meczu Holandia – Rosja. Nieoczekiwanie wygrali nasi wschodni kuzyni, pokonując pomarańczowych aż 3-1! Ah ten futbol! Bawiliśmy się tam do ok. 1.30, potem koleżanka przyleciała i powiadomiła, że idzie na policje, bo zgubiła dokumenty, po chwili okazało się, że znalazły się i z tej okazji wylądowało na moich spodniach 3/4 mojego piwa! Po euforii przyszedł czas na smutek, bo okazało się, że  oprócz dokumentów zginęło 50 zł, niestety na prawdę. Nie polecam zostawiać w Przychodni kasy w  rzeczach pozostawionych w szatni, bo możecie ich  już nie odzyskać, jak koleżanka. Nauczka na przyszłość. po tym zdarzeniu nasze drogi się rozłączyły i ja z dwójką znajomych wylądowałam w 9. Nasza wizyta skończyła się w McDonaldzie.

Za 2 tygodnie powtórka w większym gronie i bliżej domu :-)

czerwiec 2, 2008

Moje smutki

Zaszufladkowany do: O mnie — Tagi:, , , — buzziaczek @ 8:00 pm

Dziś na początek trochę posmęcę. Jak coś się nie zmieni w moim życiu na lepsze to chyba wpadnę w depresję :( Już mam jej początki, jem późnymi wieczorami, jestem smutna, nic mi się nie chce. Co może być tego przyczyną? oczywiście mój żywot. Dobijają mnie studia chyba najbardziej, człowiek się uczy idzie na egzamin, pisze wszystko sam i dostaje tylko 3.5 a tu jakaś laska wszystko ściąga jak leci i tylko przekłada kartki i ma 5.0. Niestety ja nie umiem ściągać, więc nie mogę iść jej torem a na naukę chyba jestem już za stara… i tak zamiast iść gdzieś, spędzić z chłopakiem więcej czasu czy ze znajomymi to siedzisz w domu i się uczysz i po co to wszystko aby mieć marne 3.5 ba! nawet jednego egzaminu już nie zdałam, ale z tym wykładowcą to już inna historia. W czwartek kolejny egzamin, pewnie E. siedzi teraz i się dobrze bawi a w środę wieczorem zrobi się dobre ściągi i będzie kolejna 5. Na prawdę można się załamać, wiem, że świat jest niesprawiedliwy, ale dlaczego ta niesprawiedliwość akurat musi mnie dotykać?! Przez profesora Cz. moje stypendium naukowe odeszło w siną dal a to aż 350 zł na rok! Stypendium socjalne też mi się nie należy a to 1 tyś. na semestr, więc akurat byłaby kasa na wakacje, ale nie ma. Są za to moje smutki z tym związane.

Teraz może coś bardziej optymistycznego i koniec tego użalania się nad sobą. Otóż będę na tym blogu prowadzić notki dotyczące kulinarii i podróży, czyli tego co najbardziej lubię :) Będzie mogli się dowiedzieć o kilku fajnych miejscach w kraju, które warto zwiedzić ( bardziej szczegółowo będą one opisane na mojej nowo powstającej stronie internetowej) oraz będę prezentować dania, które sama przygotuję. Może chociaż komuś się przydam…

Już jutro pierwsze moje propozycje na śniadanie.

maj 31, 2008

Moja pierwsza notka

Zaszufladkowany do: O mnie — Tagi:, — buzziaczek @ 11:34 am

Na początku napiszę coś o sobie. Jest to mój pierwszy blog, sądzę, że bardzo miło spędzę tutaj czas a może nawet poznam sympatyczne osoby. Imienia nie będę zdradzać, bo po co? Jestem studentką 4 roku turystyki międzynarodowej w Krakowie. Interesuję się podróżami, zamkami średniowiecznymi, kuchnią, lubię czytać książki, czasopisma, oglądać moje ulubione seriale i filmy oraz posłuchać dobrej muzyki.
Od pewnego czasu myśl o prowadzeniu własnego bloga nie dawała mi spokoju i oto jest, założyłam! Ostatnio wydarzyło się kilka istotnych dla mnie zdarzeń, które chciałabym opisać oraz wiele innych, które mają teraz miejsce. Nie będę tu jednak pisać rzeczy typu: wstałam, zjadłam śniadanie, pojechałam na uczelnię…. Chciałabym podzielić się moimi przemyśleniami dotyczącymi naszej egzystencji/pewnych osób, tym co mnie denerwuje, co mi nie daje do dziś spokoju etc.

Blog na WordPress.com.